the last ship

W przystoczniowym pubie z Policjantem (The Last Ship – recenzja)

Dobry ten nowy Sting? –  za­py­tał mnie ostat­nio zna­jo­my. A ja­kie­go Stin­ga ocze­ki­wa­łeś? – od­po­wie­dzia­łam wku­rza­ją­co py­ta­niem na py­ta­nie. Ma­newr był uza­sad­nio­ny, bo gdy bry­tyj­ska le­gen­da rocka po­wra­ca z pierw­szym od de­ka­dy nowym ma­te­ria­łem, ra­czej nikt nie na­sta­wia się na fol­ko­wą przy­tu­paj­kę w kli­ma­cie przy­stocz­nio­we­go pubu. Ale właściwie… czemu by się nie zatrzymać na jeden kufel?

(więcej…)

Reklamy