SOEN

Wszech­po­tęż­na per­ku­sja, gęsty bas, mię­si­ste riffy. Al­ter­na­tyw­ne, pro­gre­syw­ne brzmie­nie. Do­pie­ro miękki wokal uzmy­sła­wia nam, że to nie jest ko­lej­na płyta Tool. Owo po­do­bień­stwo, to w pewnym sensie prze­kleń­stwo grupy SOEN.  Ich debiutancki album Co­gni­ti­ve jest praw­do­po­dob­nie jedną z najlepszych płyt rockowych,  któ­rych nie sły­sze­li­ście.

SOEN po­wstało w 2010 roku, z ini­cja­ty­wy per­ku­si­sty Opeth, Mar­ti­na Lo­pe­za. Jako że nie­ła­two jest za­czy­nać ka­rie­rę od nowa, Szwed upew­nił się, że to­wa­rzy­szyć mu będą zna­ko­mi­ci tech­nicz­nie mu­zy­cy – za­rów­no gi­ta­rzy­sta Kim Plat­barz­dis, jak i ba­si­sta Steve Di­Gior­gio (Death, Te­sta­ment) mają warsz­tat, który nie na­kła­da na nich prak­tycz­nie żad­nych ogra­ni­czeń. Mają też cał­kiem efek­tow­ne włosy, je­śli­by mnie kto pytał.

Wiele osób odrzuci mu­zy­kę SOEN na pod­sta­wie pierw­sze­go wra­że­nia – sko­ja­rze­nia brzmie­nio­we ze słyn­nym To­olem są mo­men­ta­mi wręcz eks­tre­mal­ne. Za­rów­no pomysłowość sek­cji ryt­micz­nej, jak i spe­cy­ficz­ny kli­mat aż prowokują głosy o bez­czel­nym na­śla­dow­nic­twie. Dodatkowo, nie­jed­no czuj­ne ucho wy­chwy­ci tu i ów­dzie echa Opeth, a nawet, w spo­koj­niej­szych mo­men­tach, zespołów pokroju pol­skie­go Ri­ver­si­de. A jed­nak, wtór­ność to ostat­nia rzecz, którą należy wypominać ame­ry­kań­sko-szwedz­kie­mu kwar­te­to­wi. Muzyka Soen może i stanowi dowód bezczelnego naśladownictwa, jednak jest jednocześnie tak dobra, że broni się sama.

Zważywszy na tworzących grupę instrumentalistów, trudno spodziewać się słabego jakościowo materiału. Co zaskakuje znacznie bardziej, to wybór wokalisty – wybór zdecydowanie nieoczywisty, ale kluczowy dla brzmienia grupy. Mięk­ki, me­lan­cho­lij­ny głos, na­le­żą­cy do szwedz­kie­go pio­sen­ka­rza pop Joela Eke­lo­fa, po­wi­nien tu zu­peł­nie nie pa­so­wać, a jed­nak jest do­kład­nie na od­wrót. Nie mogę pozbyć się wrażenia, że to właśnie szczu­pły, eteryczny Eke­lof sta­no­wi klu­czo­wy ele­ment ze­spo­łu i de­cy­du­je o emocjonalnym wydźwięku całego, jakby nie patrzeć ciężkiego materiału.

Począw­szy od nastrojowo zakończonego a ca­pel­la ka­wał­ka Frac­cions, po koń­czą­cy płytę, sin­glo­wy utwór Savia (z naj­bar­dziej przy­stęp­nym re­fre­nem na krąż­ku), mamy do czy­nie­nia z fan­ta­stycz­nie wyprodukowaną, in­te­li­gent­ną i jed­no­cze­śnie uczu­cio­wą mu­zy­ką, za­nu­rzo­ną w nieco nie­po­ko­ją­cym kli­ma­cie. Co­gni­ti­ve wy­peł­nio­na jest enig­ma­tycz­ny­mi tek­sta­mi, zmia­na­mi tempa, oraz mie­szan­ką sub­tel­nych brzmień i dynamicznych, metalowych pasaży. Ta płyta w pełni od­dy­cha, przy oka­zji cza­ru­jąc każ­dym od­cie­niem sza­ro­ści, jaki można sobie wy­obra­zić.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s