SoundMagic – świetna jakość w niskiej cenie

Przy­znam szcze­rze, że żaden ze mnie au­dio­fil. Uży­wa­ne prze­ze mnie na co dzień słu­chaw­ki muszą być przede wszyst­kim so­lid­nie wy­ko­na­ne i muszą brzmieć przy­zwo­icie, czyli mają nie znie­kształ­cać dźwię­ku i pod­kre­ślać to, co w danym mo­men­cie pod­kre­ślo­ne być po­win­no. Do­brze, je­że­li przy tym jesz­cze jakoś wy­glą­da­ją. Mimo nie­spe­cjal­nie wy­gó­ro­wa­nych wy­ma­gań, moim od­wiecz­nym pro­ble­mem było zna­le­zie­nie przy­zwo­icie brzmią­cych słu­cha­wek do­ka­na­ło­wych po­ni­żej kwoty 100 PLN. Po­wie­cie: coś ta­kie­go nie ist­nie­je. A otóż, pro­szę Pań­stwa, ist­nie­je. Na­zy­wa się So­und­Ma­gic.

Czego by nie mówić o złym wpły­wie słu­cha­wek do­ka­na­ło­wych na słuch – uży­wa­ne z roz­sąd­kiem szko­dzą mniej wię­cej tak samo, jak słu­chaw­ki na­usz­ne. Miesz­kam w dużym mie­ście, stąd doki są je­dy­nym sku­tecz­nym roz­wią­za­niem w ko­mu­ni­ka­cji miej­skiej, czy w trak­cie biegania. Otwar­te kon­struk­cje w ta­kich wa­run­kach po pro­stu się nie spraw­dza­ją. Słu­cham bar­dzo dużo, słu­chaw­ki eks­plo­atu­ję in­ten­syw­nie, szcze­gól­nie na dwo­rze – nie widzę zatem sensu w in­we­sto­wa­niu w droż­sze mo­de­le. Oczywiście kusi mnie od czasu do czasu zaopatrzenie się w jakiś wy­pa­sio­ny model, jednak w domu pre­fe­ru­ję słu­cha­nie “z po­wie­trza”. Ostatecznie, gdy kanałówki muszę na jakiś czas odłożyć, zadowalam się kla­sycz­ny­mi Kos­sa­mi Porta Pro, z ich przy­jem­ną dy­na­mi­ką, so­lid­nym brzmie­niem i nad wyraz wy­god­ną, pa­skud­ną wi­zu­al­nie kon­struk­cją. Nie stać mnie na zachcianki.

Pro­blem do­bra­nia od­po­wied­nich słu­cha­wek do co­dzien­ne­go mal­tre­to­wa­nia, po­zo­sta­wał u mnie przez lata nie­roz­wią­za­ny. Przy­pa­dek spra­wił, że po­le­co­no mi nie­zna­ną chiń­ską firmę So­und­Ma­gic. Po­le­ca­ją­cy głową swoją rę­czył, że nie jest to żadna firma krzak, ale mało jesz­cze roz­po­wszech­nio­na, so­lid­na marka, dba­ją­ca prio­ry­te­to­wo o dobry sto­su­nek ja­kość – cena. Jako że od­czu­wa­łam aku­rat pa­lą­cą po­trze­bę za­ku­pu no­wych doków, na­by­łam jeden z mo­de­li i z za­ska­ku­ją­co efek­tow­nym pu­deł­kiem uda­łam się do domu, by spraw­dzić co to za zwierz. W re­zul­ta­cie od dwóch lat nie uży­wam ni­cze­go in­ne­go. So­und­Ma­gic PL21, bo o nich mowa, są dla mnie ab­so­lut­nym ob­ja­wie­niem w swo­jej ka­te­go­rii ce­no­wej (ok. 90 PLN). We­dług moich spo­strze­żeń oraz opi­nii na fo­rach in­ter­ne­to­wych, dźwię­kiem biją na głowę wła­ści­wie wszyst­kie Sen­n­he­ise­ry, Nu­For­ce’y i inne doki – w tym nawet co poniektóre dwa razy droż­sze.

Za cenę niespełna stu złotych nie można oczy­wi­ście ocze­ki­wać cudów na kiju. Tu po pro­stu wszyst­ko jest na swoim miej­scu. Brzmie­nie jest na­tu­ral­ne i wy­wa­żo­ne – wy­so­kie tony nie brzę­czą, dół nie za­le­wa, nic nie trzesz­czy. Słu­chaw­ki mają sto­sun­ko­wo dużo basu (jesz­cze wię­cej ma ich uboż­sza wer­sja PL 11, oraz droż­sza E10) – w tym przy­pad­ku na­le­ży uwa­żać przy ze­sta­wia­niu ich z tzw. cie­pły­mi od­twa­rza­cza­mi (by unik­nąć za­mu­le­nia, po­le­ca­ny jest model PL30). Nie po­win­no być na­to­miast nawet cie­nia pro­ble­mu w przy­pad­ku chłod­nych iPho­ne’ów czy Co­wo­nów.

Obok dźwię­ku, słu­chaw­ki za­sko­czy­ły mnie ja­ko­ścią wy­ko­na­nia. Ką­to­wy wtyk jest na­praw­dę so­lid­ny, po­dob­nie jak same słu­chaw­ki. Nic tutaj nie su­ge­ru­je, byśmy mieli do czy­nie­nia z nie­zna­nym chiń­skim szaj­sem, ja­kie­go pełno na rynku. Kabel od słu­cha­wek jest wy­jąt­ko­wo mięk­ki i ela­stycz­ny –  ide­al­nie spraw­dza się w zimie. Nawet przy mro­zach po­ni­żej -5 nie sztyw­nie­je (za to dia­bel­nie się plą­cze).

Same słu­chaw­ki są zna­ko­mi­cie wy­pro­fi­lo­wa­ne – bar­dzo wy­god­ne gumki do­brze do­pa­so­wu­ją się do ka­na­łu słu­cho­we­go i nie mają szans by wy­paść – pro­du­cent stan­dar­do­wo do­łą­cza cały ze­staw gumek róż­nej wiel­ko­ści. Choć nie każ­de­mu przy­pad­nie do gustu uczu­cie wy­peł­nie­nia ucha, jest to nie­zbęd­ne, by PL21 mogły im­po­no­wać izo­la­cją od oto­cze­nia. Słu­chaw­ki zna­ko­mi­cie izo­lu­ją za­rów­no od ha­ła­sów miej­skich, jak i setek kre­tyń­skich roz­mów, które zmu­sze­ni je­ste­śmy re­je­stro­wać co­dzien­nie w me­trach i au­to­bu­sach. Po­zwa­la­ją także na­sze­mu oto­cze­niu nie re­je­stro­wać, że słu­cha­my wła­śnie naj­now­szej płyty ze­spo­łu Week­end.
W grun­cie rze­czy ta izo­la­cja jest na tyle dobra, że pra­wie radzi sobie z moim od­ku­rza­czem (a ów retro sprzęt wyje jak, nie przy­mie­rza­jąc, my­śli­wiec F16).

Je­że­li mia­ła­bym zgła­szać ja­kieś uwagi kry­tycz­ne, to obok iry­tu­ją­co plą­czą­ce­go się kabla, jest to brak re­gu­la­cji gło­śno­ści na kablu (w więk­szo­ści mo­de­li) oraz zdecydowana ko­niecz­ność wy­grza­nia słu­cha­wek, nim bę­dzie­my mogli cie­szyć się w pełni ich wła­ści­wo­ścia­mi. Przez pierw­sze parę go­dzin So­und­ma­gic nie grają zbyt dobrze i mogą wręcz roz­cza­ro­wać. Po przesłuchaniu paru płyt za­czy­na­ją brzmieć jak na­le­ży.

Pod­su­mo­wu­jąc: So­und­Ma­gic, jako sto­sun­ko­wo młoda firma (2005), może i nie jest jesz­cze po­wszech­nie znana i do­stęp­na, jed­nak jest to trop, który zde­cy­do­wa­nie warto spraw­dzić, jeśli jest się osobą po­szu­ku­ją­cą do­brych słu­cha­wek, w na­praw­dę przy­stęp­nej cenie. Na­le­ży przy tym pa­mię­tać, że słu­chaw­ki to do­pie­ro ⅓ suk­ce­su. Nie po­mo­że nawet naj­lep­szy sprzęt, jeśli nie macie przyzwoitego od­twa­rza­cza, a w nim mu­zy­ki w roz­sąd­nym for­ma­cie. A jeszcze ­le­piej, żeby była to mu­zy­ka tylko i wy­łącz­nie dobra 🙂

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s