Malrun – Wikingowie z dobrym uchem (wywiad)

(Wywiad z zespołem przeprowadzony w marcu 2013na potrzeby bloga otwartego Moosic.pl)

MAL­RUN to jeden z bar­dziej obie­cu­ją­cych ze­spo­łów roc­ko­wo-me­ta­lo­wych, jakie mia­łam oka­zje ostat­nio usły­szeć. Duń­czy­cy łączą cięż­kie gra­nie z me­lo­dyj­ny­mi, wznio­sły­mi re­fre­na­mi, nie ucie­ka­ją jed­nak także od odro­bi­ny wrza­sku, czy tech­nicz­nych, pro­gre­syw­nych za­gry­wek. O tym, czy bycie po­tom­kiem Wi­kin­gów po­ma­ga w pod­bi­ja­niu Eu­ro­py, jak od cia­snych spodni i gła­dze­nia swo­ich dłu­gich wło­sów można przejść do speł­nia­nia ma­rzeń, oraz o tym, że mu­zycz­na Dania to wię­cej niż słyn­ny Lars Ulrich, roz­ma­wia­łam z per­ku­si­stą ze­spo­łu, Mik­ke­lem John­se­nem.   

Po­cho­dzi­cie z Danii. Jak opi­sał­byś duń­ską scenę roc­ko­wą i me­ta­lo­wą? Je­dy­nym sko­ja­rze­niem więk­szo­ści ludzi jest w tym przy­pad­ku tylko Vol­be­at, Mer­cy­ful Fate i Lars Ulrich. To chyba nie w po­rząd­ku.

Duń­ska scena rock/metal jest dla mnie swego ro­dza­ju pa­ra­dok­sem. Z jed­nej stro­ny,  un­der­gro­un­do­wa scena mu­zycz­na w Danii na­praw­dę roz­kwi­ta, czego zna­kiem jest mnó­stwo świet­nych ze­spo­łów i sto­sun­ko­wo świe­ży me­ta­lo­wy fe­sti­wal Co­pen­hell. Z dru­giej stro­ny, więk­szość duń­skich ze­spo­łów me­ta­lo­wych wcale nie daje się po­znać szer­szej pu­blicz­no­ści, tak jak cho­ciaż­by ze­spo­ły ze Szwe­cji, która ma na pęcz­ki mię­dzy­na­ro­do­wych me­ta­lo­wych sław. Mam wra­że­nie, że wielu ze­spo­łom duń­skim po pro­stu bra­ku­je am­bi­cji by cięż­ko ha­ro­wać o prze­łom, gra­jąc trasę za trasą. Ale zde­cy­do­wa­nie nie cier­pi­my na brak ta­len­tów. Tak więc, jest trosz­kę nie­spra­wie­dli­we, że nazwy które wspo­mnia­łaś to je­dy­ni re­pre­zen­tan­ci duń­skiej me­ta­lo­wej sceny mu­zycz­nej z jej róż­no­rod­no­ścią. Jed­nak jeśli zdjąć te czer­wo­no-bia­łe oku­la­ry i spoj­rzeć obiek­tyw­nie, ro­zu­miem dla­cze­go lu­dzie utoż­sa­mia­ją Danię wła­śnie z tymi ze­spo­ła­mi. Ale hej… je­ste­śmy tutaj wła­śnie po to, by zmie­nić to po­strze­ga­nie! (śmiech)

Pró­bu­je­cie zatem bu­do­wać swoją markę poza Danią. Jak cięż­ko jest, Twoim zda­niem, duń­skie­mu ze­spo­ło­wi pod­bić Eu­ro­pę, w po­rów­na­niu z ar­ty­sta­mi z np. Szwe­cji, Ho­lan­dii, czy Nie­miec?

Nie wy­da­je mi się, by było cię­żej się prze­bić z po­wo­du tego, skąd je­steś. Czy je­steś ze Szwe­cji, Danii, Nie­miec czy Ja­po­nii – przy okre­ślo­nej ja­ko­ści mu­zy­ki, etyce za­wo­do­wej i od­po­wied­niej dawce szczę­ścia (tak, szczę­ście też jest nie­zbęd­ne!) nie ma to zna­cze­nia. Oczy­wi­ście – na ko­rzyść Niem­ców dzia­ła pew­nie fakt, że miesz­ka­ją w 90-mi­lio­no­wym pań­stwie, gdzie pra­wie wszy­scy ko­cha­ją metal (śmiech), więc są do przo­du. Ale z kolei my wsia­da­my w sa­mo­chód i po dwóch go­dzi­nach je­ste­śmy w Niem­czech, więc pew­nie na jedno wy­cho­dzi. Na naszą ko­rzyść dzia­ła fakt, że wy­wo­dzi­my się od Wi­kin­gów, więc przy­wy­kli­śmy do pod­bi­ja­nia Eu­ro­py i wy­pi­ja­nia wszyst­kie­go, co jest do wy­pi­cia, kiedy już się zja­wi­my. Po pro­stu po­dą­ża­my śla­da­mi na­szych przod­ków (śmiech).

Wy­da­li­ście już dwa al­bu­my, ale je­ste­ście wciąż dość mło­dym ze­spo­łem. Jak po­wstał ze­spół i czy od po­cząt­ku trak­to­wa­li­ście rzecz serio? Po­zwa­la­cie, by rze­czy to­czy­ły się jak chcą, czy też od po­cząt­ku by­li­ście zde­ter­mi­no­wa­ni, by uczy­nić bycie mu­zy­kiem swoim za­wo­dem? 

Tak, je­ste­śmy jesz­cze dość mło­dzi (choć kilku z nas eks­cy­to­wa­ło się w li­ceum ka­wał­kiem 99 Lu­fbal­lons gła­dząc czule swoje dłu­gie włosy i no­sząc cia­sne dżin­sy!). MAL­RUN na­ro­dzi­ło się wła­ści­wie jako hobby – gra­li­śmy co­ve­ry ulu­bio­nych ze­spo­łów ów­cze­sne­go skła­du. Ale dosć szyb­ko wszyst­ko za­czę­ło na­bie­rać wagi i obec­ny skład usta­bi­li­zo­wał się w 2009 roku, kiedy za­czę­li­śmy pisać ma­te­riał na naszą de­biu­tanc­ką płytę. Od tam­tej pory trak­tu­je­my rzecz z na­le­ży­tą po­wa­gą i fak­tycz­nie ce­lu­je­my w punkt, gdzie bę­dzie­my mogli żyć z mu­zy­ki. To ma­rze­nie dla każ­de­go z nas i jest to ma­rze­nie nie­zbęd­ne, by za­cho­wać od­po­wied­nią etykę pracy. Nie pa­trzy­my z za­ło­żo­ny­mi rę­ka­mi jak się spra­wy po­to­czą – wręcz prze­ciw­nie – cięż­ko ha­ru­je­my, by wspi­nać się na wyż­sze szcze­ble dra­bi­ny i mamy na­dzie­ję, że któ­re­goś dnia bę­dzie­my mogli się z tego utrzy­mać, tak by móc cały nasz czas po­świę­cić mu­zy­ce. W tej chwi­li każdy z nas ma wła­sną pracę, stu­dia i tym po­dob­ne, a więc wszyst­ko, co zwią­za­ne z mu­zy­ką, wy­ko­nu­je­my w po­zo­sta­łym cza­sie.

Je­ste­ście za­sad­ni­czo grupą har­droc­ko­wą, wręcz me­ta­lo­wą, ale ogrom­ny na­cisk kła­dzie­cie na me­lo­dyj­ność i lu­bi­cie pod­nio­słe, an­te­micz­ne re­fre­ny oraz  tech­nicz­ne, pro­gre­syw­ne ele­men­ty – czyni was to dość uni­kal­ny­mi. Co in­spi­ru­je u Was takie brzmie­nie? Przez in­spi­ra­cję ro­zu­miem także mu­zy­kę na któ­rej się wy­cho­wa­li­ście, lub która wpły­nę­ła na Wasz gust w mło­do­ści…

Oglą­da­łem ostat­nio wy­wiad z To­ma­sem Haake (per­ku­si­stą Me­shug­gah), który po­wie­dział, że jego naj­waż­niej­sze mu­zycz­ne in­spi­ra­cje po­cho­dzą z dzie­ciń­stwa i mło­do­ści, bo wła­śnie na ta­kiej mu­zy­ce się kształ­to­wał i ma ją we krwi. Myślę, że z nami jest tak samo, a przy­naj­mniej jest tak w moim przy­pad­ku. Jest mnó­stwo ze­spo­łów, które sam mogę wy­mie­nić jako in­spi­ra­cję (Alter Brid­ge, Kil­l­switch En­ga­ge, In Fla­mes, So­il­work, Opeth i tak dalej) ale wszy­scy w MAL­RUN mamy wspól­ny mia­now­nik w po­sta­ci fa­scy­na­cji ze­spo­ła­mi ta­ki­mi jak Me­tal­li­ca – grupa z którą do­ra­stasz nie­za­leż­nie, czy uro­dzi­łeś się w po­ło­wie lat 70-tych, czy pod ko­niec lat 80-tych. W ze­spo­le mamy też dużo od­mien­nych in­spi­ra­cji, co czę­sto owo­cu­je bar­dzo kry­tycz­nym po­dej­ściem do pi­sa­nia mu­zy­ki – wy­cią­ga­my po pro­stu wszyst­ko, co wy­da­je nam się dobre z bar­dzo róż­nych mu­zycz­nych świa­tów. Ale jed­no­cze­śnie mamy mamy wspól­ny punkt od­nie­sie­nia w po­sta­ci tych bar­dzo pod­sta­wo­wych, kla­sy­ków roc­ko­wych i me­ta­lo­wych, któ­rych wszy­scy słu­cha­li­śmy za młodu.

Wasza druga płyta, The Empty Frame, jest cięż­sza od de­biu­tu, ale też bar­dziej me­lo­dyj­na, bar­dziej wy­ra­zi­sta, prze­my­śla­na i tech­nicz­na (pro­gre­syw­na). Czy to była cał­kiem na­tu­ral­na zmia­na, czy też dość świa­do­ma de­cy­zja brzmie­nio­wa? Co pla­nu­je­cie na ko­lej­nym krąż­ku? Kiedy można się go spo­dzie­wać?

Myślę, że jedno i dru­gie. Z jed­nej stro­ny, była to na­tu­ral­na zmia­na – za­wsze chcie­li­śmy grać tak, jak na The Empty Frame, bo je­ste­śmy wszy­scy, do ja­kie­goś stop­nia, me­ta­low­ca­mi. Tak więc cięż­szy ma­te­riał po­ja­wiał się nie­ja­ko na­tu­ral­nie, gdy roz­wi­ja­li­śmy się tech­nicz­nie i mu­zycz­nie. Tak samo, jeśli cho­dzi o me­lo­die – po pro­stu na­uczy­li­śmy się pisać lep­szą mu­zy­kę. Z dru­giej stro­ny, po­dej­mo­wa­li­śmy pewne świa­do­me de­cy­zje, jak nie chce­my, by brzmia­ła nasza druga płyta – wy­da­je mi się, że te roz­my­śla­nia miały wpływ na więk­szą me­lo­dyj­ność, oraz na­cisk na cięż­kość i bar­dziej tech­nicz­ne gra­nie. Co do ko­lej­ne­go krąż­ka, myślę że można ocze­ki­wać dal­szej drogi w stro­nę, którą za­pre­zen­to­wa­li­śmy na The Empty Frame. Wciąż sta­ra­my się po­pra­wiać w sfe­rze mu­zy­ki i tech­ni­ki i myślę, że to na­praw­dę bę­dzie widać na na­stęp­nym al­bu­mie. Plus, myślę że zbli­ży­li­śmy się jesz­cze bar­dziej do od­kry­cia, czym do cho­le­ry MAL­RUN ma być i to po­win­no zna­leźć dobre od­zwier­cie­dle­nie w na­szej mu­zy­ce.

Za­gra­li­ście do­pie­ro co jako sup­port na tra­sie Marka Tre­mon­tie­go (Alter Brid­ge, Creed). Trud­no było zdo­być sobie pu­blicz­ność? Ile dała Wam ta krót­ka trasa jeśli cho­dzi o pew­ność sie­bie i plany na przy­szłość? Są ja­kieś szan­se na zo­ba­cze­nie Was w Pol­sce jako sup­port, albo może nawet na sa­mo­dziel­nym kon­cer­cie?

Ku na­sze­mu za­chwy­to­wi, pu­blicz­ność Tre­mon­tie­go była ogrom­nie otwar­ta. Myślę, że do­brze pa­so­wa­li­śmy do tej pu­bli­ki i wszyst­ko po­szło na­praw­dę do­brze! Dla mnie to było speł­nie­nie ma­rze­nia – byłem ogrom­nym fanem Creed, Alter Brid­ge i Marka Tre­mon­tie­go jesz­cze w życiu pło­do­wym, więc to był ogrom­ny za­szczyt móc dzie­lić z nim scenę. Oczy­wi­ście to pod­bu­do­wu­je Twoją pew­ność sie­bie i umac­nia na­dzie­je, przy­po­mi­na Ci, że ma­rze­nia się speł­nia­ją – po do­świad­cze­niu tego typu chcesz po pro­stu pra­co­wać jesz­cze cię­żej. To na­praw­dę do­da­je ener­gii i woli by uczy­nić wszyst­ko co w Two­jej mocy, by do­ko­nać prze­ło­mu i speł­nić resz­tę ma­rzeń! Z ogrom­ną przy­jem­no­ścią za­gra­li­by­śmy w Pol­sce, czy to sa­me­mu, czy sup­por­tu­jąc inny ze­spół. Po­wiedz­cie słowo i przy­jeż­dża­my!

Skoro o Pol­sce mowa… Zna­cie ja­kieś pol­skie ze­spo­ły? No i czy chcie­li­by­ście szep­nąć ja­kieś słów­ko do fanów rocka w Pol­sce?

Be­he­moth, oczy­wi­ście. Czy Vader też nie jest cza­sa­mi pol­ski? Wy­glą­da na to, że je­ste­ście mocno hard­ko­ro­wi, co?
Wpad­nij­cie na naszą stro­nę facebook.​com/​malrun i sprawdź­cie, czy po­do­ba Wam się nasza mu­zy­ka. A jeśli się spodo­ba, siej­cie pro­pa­gan­dę, szerz­cie dobre słowo o MAL­RUN i po­móż­cie nam zbu­do­wać bazę, byśmy mogli Was od­wie­dzić i za­grać kon­cert, albo sto. Na­praw­dę z ocho­tą od­wie­dzi­my Wasz kraj!

Edit: Nowa płyta zespołu ukaże się 29 sierpnia 2014.

 

Advertisements

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s