Shadowboxer

Jak rodzi się mu­zy­ka nie­zwy­kła? Cza­sa­mi w ga­ra­żach, cza­sa­mi w sa­lach prób, kiedy in­dziej w za­ci­szu wła­snej sy­pial­ni, o 3 nad ranem, albo w piw­ni­cach wy­głu­sza­nych nie­zdar­nie kar­to­ni­ka­mi po jaj­kach. Zda­rza się jed­nak, że mu­zy­ka nie­zwy­kła rodzi się nawet wtedy, gdy jej twór­ców dzie­li ponad 200 km, a łączy pasja i ta­lent. Bo wi­dzi­cie, gdy w grę wcho­dzi mi­łość do mu­zy­ki, wiele może się wy­da­rzyć. Hay­ley Mar­tin i Aidan O’Brien, mu­zy­cy two­rzą­cy duet Sha­dow­bo­xer, mogą Wam o tym wiele opo­wie­dzieć.  

Po­cząt­ki ze­spo­łu się­ga­ją roku 2009, kiedy to po roz­pa­dzie ma­cie­rzy­stych ze­spo­łów, dwój­ka sym­pa­tycz­nych Bry­tyj­czy­ków na­wią­za­ła nie­śmia­łą współ­pra­cę – w za­my­śle nad pro­jek­tem o nieco ła­god­niej­szym brzmie­niu, niż do­tych­cza­so­we. Oko­licz­no­ści nie były spe­cjal­nie sprzy­ja­ją­ce – stu­diu­jąc w róż­nych mia­stach, mu­zy­cy zmu­sze­ni byli wy­mie­niać mu­zycz­ne po­my­sły przez in­ter­net. A jed­nak, po set­kach wia­do­mo­ści i pli­ków mp3, zwy­cię­ży­ło głę­bo­kie prze­ko­na­nie, że oto rodzi się coś nie­zwy­kłe­go – świa­tło dzien­ne uj­rzał Sha­dow­bo­xer.

Mocno zde­ter­mi­no­wa­ni, by przed­sta­wić świa­tu swoją wizję, Hay­ley i Aidan roz­po­czę­li na­gry­wa­nie de­biu­tanc­kie­go ma­te­ria­łu – prak­tycz­nie wszę­dzie tam, gdzie to było moż­li­we. Mu­zy­ka ro­dzi­ła się zatem z wy­dat­ną po­mo­cą mu­zykujących przy­ja­ciół, w za­ci­szach pry­wat­nych domów, w przy­do­mo­wych stu­diach w całym kraju, a nawet – z pewną dawką szczę­ścia – w tak im­po­nu­ją­cych miej­scach, jak Pi­ne­wo­od Stu­dios. I choć koszt de­biu­tanc­kiej EP-ki Two Ci­ties ogra­ni­cza się w więk­szo­ści do cen bi­le­tów na po­ciąg, re­zul­tat jest olśnie­wa­ją­cy, a pro­duk­cja ta brzmi le­piej, niż nie­je­den album z dużym bu­dże­tem. Po­wsta­ły ma­te­riał, mimo tak­ty­ki „zrób to sam”, a może wła­śnie dzię­ki niej, jest przede wszyst­kim dokładnie taki, jak chcieli – szcze­ry i au­ten­tycz­ny. To mu­zy­ka otwar­ta, za­gra­na z ser­cem na dłoni, ale w żad­nym wy­pad­ku nie na­iw­na.

Brzmie­nie ze­spo­łu, opar­te jest na bo­ga­tym in­stru­men­ta­rium – kla­sycz­ne in­stru­men­ty (gi­ta­ra, per­ku­sja, bas, pia­ni­no) łą­czo­ne są z sub­tel­ny­mi dźwię­ka­mi or­kie­stro­wy­mi i nienachalną elektroniką, nad wszyst­kim zaś do­mi­nu­je, kry­sta­licz­ny i cie­pły wokal Hay­ley Mar­tin. W mu­zy­ce Sha­dow­bo­xer sły­chać echa Imo­gen Heap, Oce­an­si­ze czy Bjo­erk, jed­nak brzmie­nie duetu da­le­kie jest od na­śla­dow­nic­twa  i jest ja­ko­ścią samą w sobie. Sły­chać to szcze­gól­nie w przy­pad­ku sta­ran­nie do­bra­nych co­ve­rów, z któ­rych każdy, bez wy­jąt­ku, jest przez ze­spół ab­so­lut­nie za­własz­czo­ny i zmu­sza do cał­ko­wi­te­go od­kry­wa­nia na nowo zna­nych utwo­rów, które – mo­gło­by się wy­da­wać – ni­czym już nie mogą słu­cha­czy za­sko­czyć.

Po praw­dzie – Sha­dow­bo­xer to po pro­stu kawał pro­fe­sjonal­ne­go, pięk­ne­go, elek­tro-aku­stycz­ne­go gra­nia, które sku­tecz­nie ogrze­wa czło­wie­ka w chłod­ne, nie­przy­ja­zne wie­czo­ry. Jeśli zda­rza Wam się pod­mar­z­nąć, de­biu­tanc­ki mi­ni-krą­żek Two Ci­ties można po­brać ze stro­ny ze­spo­łu, http://​www.​shadowboxer.​co.​uk za do­wol­ną, za­de­kla­ro­wa­ną przez sie­bie kwotę (łącznie z zerem). Nie bój­cie się też na­pi­sać do nich kilku słów. Nic nie spra­wi im więk­szej radości.

http://www.facebook.com/shadowboxer

http://www.twitter.com/ShadowboxerBand

http://www.youtube.com/user/ShadowboxerBand

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s