Miesiąc: Styczeń 2014

Malrun – Wikingowie z dobrym uchem (wywiad)

(Wywiad z zespołem przeprowadzony w marcu 2013na potrzeby bloga otwartego Moosic.pl)

MAL­RUN to jeden z bar­dziej obie­cu­ją­cych ze­spo­łów roc­ko­wo-me­ta­lo­wych, jakie mia­łam oka­zje ostat­nio usły­szeć. Duń­czy­cy łączą cięż­kie gra­nie z me­lo­dyj­ny­mi, wznio­sły­mi re­fre­na­mi, nie ucie­ka­ją jed­nak także od odro­bi­ny wrza­sku, czy tech­nicz­nych, pro­gre­syw­nych za­gry­wek. O tym, czy bycie po­tom­kiem Wi­kin­gów po­ma­ga w pod­bi­ja­niu Eu­ro­py, jak od cia­snych spodni i gła­dze­nia swo­ich dłu­gich wło­sów można przejść do speł­nia­nia ma­rzeń, oraz o tym, że mu­zycz­na Dania to wię­cej niż słyn­ny Lars Ulrich, roz­ma­wia­łam z per­ku­si­stą ze­spo­łu, Mik­ke­lem John­se­nem.   

(więcej…)

O co mi chodzi w ogóle?

Przez ostat­nie lata te­le­wi­zor w moim domu słu­żył głów­nie do sta­wia­nia na nim kubka z her­ba­tą, kiedy aku­rat nie mia­łam miej­sca na sto­li­ku. W tym wzglę­dzie stare te­le­wi­zo­ry mają znacz­ną prze­wa­gę nad na­le­śni­ka­mi z HD. Dziś nie mam telewizora i kiedy zdarza mi się żałować, że mecz snookera muszę oglądać na ekranie laptopa, przypominam sobie wszystkie momenty zawodu, kiedy telewizja okazywała się nabytkiem nic nie wartym. Momenty takie, na przykład, jak występy lubianych przeze mnie artystów w programach śniadaniowych.

(więcej…)

Shadowboxer

Jak rodzi się mu­zy­ka nie­zwy­kła? Cza­sa­mi w ga­ra­żach, cza­sa­mi w sa­lach prób, kiedy in­dziej w za­ci­szu wła­snej sy­pial­ni, o 3 nad ranem, albo w piw­ni­cach wy­głu­sza­nych nie­zdar­nie kar­to­ni­ka­mi po jaj­kach. Zda­rza się jed­nak, że mu­zy­ka nie­zwy­kła rodzi się nawet wtedy, gdy jej twór­ców dzie­li ponad 200 km, a łączy pasja i ta­lent. Bo wi­dzi­cie, gdy w grę wcho­dzi mi­łość do mu­zy­ki, wiele może się wy­da­rzyć. Hay­ley Mar­tin i Aidan O’Brien, mu­zy­cy two­rzą­cy duet Sha­dow­bo­xer, mogą Wam o tym wiele opo­wie­dzieć.  

(więcej…)

Eddie Murphy – the sequel

Prze­bo­jo­wy ka­wa­łek w stylu reg­gae, przy­jem­ny klip. Morda jakby zna­jo­ma. Faktycznie, to on – znany z nie­zli­czo­nych ko­me­dio­wych ról fil­mo­wych i wy­stę­pów sce­nicz­nych, 52-let­ni Eddie Mur­phy. Aktor sta­wia ko­lej­ne kroki na mu­zycz­nej sce­nie, po 20-let­nim okre­sie przerwy i pi­sa­nia mu­zy­ki do szu­fla­dy. Nim zamarudzicie uprzedzam – sin­giel „Red Light” to kawał do­brej ro­bo­ty i nie­zbi­ty dowód, że Murphy to nie kolejny znudzony aktorstwem muzyczny amator.

(więcej…)