Revlovers – elektroniczny pop z klasą (wywiad)

(Wywiad z zespołem przeprowadzony w czerwcu 2013na potrzeby bloga otwartego Moosic.pl)

Po­wsta­li 3 lata temu w Łodzi. I jak przy­sta­ło na de­biu­tan­tów z no­we­go, mu­zycz­ne­go cen­trum Pol­ski, mają w ręku silne ar­gu­men­ty. Cha­rak­te­ry­stycz­ny, ko­ją­cy głos ślicz­nej Basi Sza­farz, żywe in­stru­men­ty szczo­drze pod­la­ne elek­tro­ni­ką – to tylko nie­któ­re ele­men­ty de­biu­tanc­kiej płyty Re­vlo­vers. Krą­żek Re­vi­sion Thing sta­no­wi kawał in­te­li­gent­ne­go, roz­ma­rzo­ne­go elek­tro­po­pu. O in­spi­ra­cjach, mi­ło­ści do Be­atle­sów oraz o nad­cho­dzą­cej pre­mie­rze płyty, roz­ma­wiam dziś z ba­si­stą ze­spo­łu – Mi­cha­łem Sza­fa­rzem.

Jak wła­ści­wie po­wsta­ło Re­vlo­vers? Od jak dawna two­rzy­cie mu­zy­kę i czym zaj­mu­je­cie się oprócz niej? A może ra­czej za­py­tam: na ile to co ro­bi­cie jest dla was ab­sor­bu­ją­cym hobby, a na ile sta­no­wi pełną de­ter­mi­na­cji próbę życia z mu­zy­ki?

Ze­spół po­wstał na­tu­ral­nie i spon­ta­nicz­nie. Każdy z nas czuł gdzieś głę­bo­ko, że w tej kon­fi­gu­ra­cji uda nam się zbu­do­wać coś war­to­ścio­we­go i trwa­łe­go. Zna­li­śmy się wcze­śniej, wiele lat gra­li­śmy wspól­nie w po­przed­nich ze­spo­łach – Vixo i Cut­cat. Wtedy jed­nak doj­rze­wa­li­śmy i nasze losy by­wa­ły burz­li­we :). Kiedy w 2010 roku po­sta­no­wi­li­śmy za­cząć wszyst­ko od nowa – ów fakt był dla mnie oso­bi­ście wej­ściem w mu­zycz­ną doj­rza­łość. Każdy z nas ma skoń­czo­ne stu­dia i nor­mal­ną pracę. Nie trzy­ma­my się jed­nak tego kur­czo­wo. Po­dob­nie jak kur­czo­wo nie trzy­ma­my się mu­zy­ki. Za­rów­no zwy­kłe życie jak i mu­zy­ka mogą za­wie­rać w sobie ab­so­lut­ną magię, ale mogą być tej magii kom­plet­nie po­zba­wio­ne. Dużo waż­niej­sze jest to, co głę­bo­ko we­wnątrz nas de­ter­mi­nu­je do cią­głe­go po­szu­ki­wa­nia praw­dy, bez wzglę­du na oko­licz­no­ści.

Pol­ska scena mu­zycz­na ob­fi­tu­je ostat­nio w coraz więk­sze le­gio­ny mło­dych, nie­ko­niecz­nie ma­in­stre­amo­wych ar­ty­stów, jed­nak kogoś ta­kie­go jak Wy, nie było od dawna. Mamy masę wy­ko­naw­ców roc­ko­wych, sporo am­bit­nych twór­ców skła­nia­ją­cych się w stro­nę jazzu, folku i al­ter­na­ty­wy, se­zo­no­we gwiaz­decz­ki i klony si­lą­cych się na nie­za­leż­ność ar­ty­stów w po­roz­cią­ga­nych swe­ter­kach. Bra­ko­wa­ło kogoś, kto może za­peł­nić niszę pod ty­tu­łem elek­tro­pop. Wi­dzi­cie tę niszę jako swoją?

Sta­ra­my się jak naj­mniej po­rów­ny­wać się do in­nych wy­ko­naw­ców, ale muszę przy­znać, że słu­cha­my dużo mu­zy­ki, rów­nież tej wy­da­wa­nej dzi­siaj. Czy gdzieś w Pol­sce jest dla nas nisza? Jeśli tak, to sami ją sobie two­rzy­my – ro­biąc po pro­stu to, co wy­cho­dzi nam na­tu­ral­nie. Cie­szy­my się, że lu­dzie za­czy­na­ją nas za­uwa­żać i zde­cy­do­wa­nie bar­dziej nam za­le­ży, by za­pa­mię­ta­no nas nie jako kopię ze­spo­łu X, albo coś co brzmi mod­nie, ale dla­te­go, że na­pi­sa­li­śmy kilka nie­złych pio­se­nek, które będą bro­nić się po la­tach „tym czymś”, co teraz w nas sie­dzi i czym chce­my po­dzie­lić się z in­ny­mi.

Mimo dużej ilo­ści elek­tro­ni­ki, Wasze brzmie­nie po­zo­sta­je dość na­tu­ral­ne, a sporą rolę wciąż od­gry­wa­ją żywe in­stru­men­ty. Nie ma ta­nich be­atów, a za­miast do­mi­na­cji efek­tów i syn­te­za­to­ra, mamy per­ku­sję, gi­ta­rę i bas, który cho­dzi aż miło. Jak się robi dobry pop? Z zachowaniem  ży­wych in­stru­men­tów? Z użyciem do­brej me­lo­dii po­da­nej w nieco mniej bez­po­śred­ni spo­sób? Bazując na emocjach?

Cie­szę się, że to za­uwa­ży­łaś! Nie mamy nic prze­ciw­ko elek­tro­ni­ce, bitom itp. Słu­cha­my mnó­stwa elek­tro­nicz­nych brzmień. Hip-hop, któ­re­go więk­sza część ze­spo­łu jest wiel­ki­mi fa­na­mi, rów­nież opie­ra się na syn­te­tycz­nym, sam­plo­wa­nym brzmie­niu. Jed­nak mamy też drugą stro­nę, przy­wią­za­ną do na­tu­ral­ne­go, peł­ne­go brzmie­nia tra­dy­cyj­nej sek­cji ryt­micz­nej czy gitar… Kiedy słu­cha­my Ru­mo­urs Fle­etwo­od Mac z płyty wi­ny­lo­wej, ni­cze­go nam nie bra­ku­je. Brzmie­nie tam za­war­te jest ab­so­lut­nie pięk­ne. Dla­te­go czymś zu­peł­nie na­tu­ral­nym dla nas, jest mie­sza­nie wszyst­kich dźwię­ków które za­przą­ta­ją nam serca i umy­sły :). Je­ste­śmy w trak­cie bu­do­wa­nia wła­sne­go stu­dia, aby dać sobie w tym za­kre­sie jesz­cze więk­szą wol­ność! Co do dal­szej czę­ści py­ta­nia, to chyba nikt nie zna od­po­wie­dzi… dla mnie oso­bi­ście naj­bli­żej praw­dy czym po­wi­nien być in­te­li­gen­ty pop, jest płyta Ach­tung Baby U2.

Twier­dzi­cie, że Waszą głów­ną in­spi­ra­cją są The Be­atles. A jed­nak nie jest to wcale pierw­sze sko­ja­rze­nie, gdy słu­cha się Wa­szej mu­zy­ki… Mówi się o sko­ja­rze­niach z Bat For La­shes, In­ter­po­lem, a takie Sho­oting Star pew­nie i Flo­ren­ce mo­gła­by Wam pod­wę­dzić… Jeden z na­szych re­dak­cyj­nych ko­le­gów, usły­szał nawet echa Ar­ca­de Fire… Skąd czer­pie­cie po­my­sły na swoją mu­zy­kę i ja­kiej mu­zy­ki sami słu­cha­cie na co dzień?

The Be­atles jest naszą uko­cha­ną grupą mu­zycz­ną, to fakt, ale oni są dla nas czymś wię­cej. Nie mu­si­my brzmieć tak jak oni, aby się po­wo­ły­wać na ich wpływ. John, Paul, Geo­r­ge i Ringo dzia­ła­ją po pro­stu na nasze serca, wle­wa­jąc do nich ener­gię, któ­rej na co dzień po­szu­ku­je­my. Na co dzień słu­cha­my wszyst­kie­go, co wy­da­je nam się war­to­ścio­we. Dla mnie bę­dzie to np. Wiz Kha­li­fa, Bon Iver i Ryan Adams. Wra­cam też czę­sto do pierw­szych płyt U2 oraz do The Po­li­ce.

Czo­ło­wym za­rzu­tem wobec pol­skich de­biu­tan­tów jest w na­szym kraju pre­ten­sja o śpie­wa­nie po an­giel­sku. Upie­kło się do­tych­czas na­praw­dę nie­licz­nym, np. ze­spo­ło­wi Ri­ver­si­de. Za­mier­za­cie w przy­szło­ści na­gry­wać po pol­sku, czy też je­ste­ście zde­cy­do­wa­ni po­zo­stać przy swoim – tym samym cier­pli­we zno­sząc mal­kon­ten­tów na­rze­ka­ją­cych na ak­cent i rze­ko­me pój­ście na ła­twi­znę?

Bę­dzie­my śpie­wać kon­se­kwent­nie w ję­zy­ku an­giel­skim po­nie­waż… Na dobrą spra­wę nie mu­si­my po­da­wać żad­ne­go po­wo­du. Jeśli kogoś mier­zi ak­cent, niech nie słu­cha. Mnie oso­bi­ście by­ło­by źle ze sobą,  jeśli tylko i wy­łącz­nie przez ak­cent zi­gno­ro­wał­bym ar­ty­stę, który na­praw­dę miał­by do prze­ka­za­nia coś war­to­ścio­we­go. Czy jeśli ktoś se­ple­ni, mamy go nie słu­chać za­kła­da­jąc z góry, że nie nic cie­ka­we­go do po­wie­dze­nia?

Je­ste­ście ko­lej­nym, am­bit­nym de­biu­tan­tem po­cho­dzą­cym z Łodzi. Na czym po­le­ga fe­no­men tego mia­sta? Z każ­dym ro­kiem ro­śnie moje prze­ko­na­nie, że to już praw­dzi­we cen­trum mu­zycz­ne Pol­ski… 

Dla nas Łódź jest miej­scem ma­gicz­nym. Czu­je­my się w niej wy­śmie­ni­cie i rów­nież za­uwa­ża­my, że mu­zycz­nie rze­czy nie dzie­ją się tutaj w próż­ni. Poza tym w mie­ście mamy oso­bo­wo­ści takie jak np. Mar­cin Ter­cjak z Radia Łódź, Sasza To­ma­szew­ski z Psy­cho­cu­kru czy Mi­chał So­bo­lew­ski – wła­ści­ciel klu­bo­ka­wiar­ni Owoce i Wa­rzy­wa. Chce­my w przy­szłym roku wraz z na­szy­mi przy­ja­ciół­mi zro­bić film o mu­zycz­nej sce­nie Łodzi, w ra­mach na­szej wy­twór­ni pły­to­wej Gish! Mamy na­dzie­ję, że dzię­ki niemu wiele osób do­strze­że to, co my wi­dzi­my już od dawna.

Co uwa­ża­cie za swój naj­więk­szy do­tych­cza­so­wy suk­ces? He­ine­ken Fe­sti­val? To, że wy­da­cie płytę w for­mie fi­zycz­nej? A może po pro­stu fakt, że w ogóle udało się ją na­grać?

Na­szym naj­więk­szym suk­ce­sem jest to, że ro­bi­my coś co daje nam ogrom­ną sa­tys­fak­cję. Spo­ty­ka­my się na pró­bach, pra­cu­je­my nad pio­sen­ka­mi i spra­wia nam to ra­dość.

Dzięki!

Za­pra­sza­my na ofi­cjal­ną stro­nę ze­spo­łu http://​www.​revloversmusic.​com/​ , a także ofi­cjal­ny pro­fil na por­ta­lu Fa­ce­bo­ok. Płytę Re­vi­sion Thing można rów­nież od­słu­chać po­przez ser­wi­s Band­camp.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s