Mark Tremonti – Berlin 4.02.2013 (relacja)

Bardzo lubię kon­cer­ty w Niem­czech. Są za­wsze fan­ta­stycz­nie zor­ga­ni­zo­wa­ne, a pu­blicz­ność – choć niestety mniej ży­wio­ło­wa niż pol­ska – pre­zen­tu­je kul­tu­rę oso­bi­stą po na­szej stro­nie gra­ni­cy cał­ko­wi­cie nie­spo­ty­ka­ną. Nie ina­czej było 4 lu­te­go 2013 w Ber­li­nie, gdzie w dżdży­sty, po­nie­dział­ko­wy wie­czór swój so­lo­wy kon­cert za­grał amerykański gitarzysta Mark Tre­mon­ti.  Nie­wie­le osób w Pol­sce koja­rzy na­zwi­sko Tre­mon­tie­go, choć całkiem spora grupa dobrze zna przynajmniej jeden z dwóch założonych przez niego zespołów: postgrunge’ową legendę lat 90-tych – grupę Creed, a także oczko w głowie Amerykanina – formację Alter Bridge. W przypadku obu zespołów mamy do czynienia z melodyjnym rockiem, pełnym antemicznych refrenów i pentatonicznych solówek gitarowych. Nic dziwnego, że w przypadku solowej płyty artysty jest podobnie, choć nagranie to ciąży nieco bardziej w stronę muzyki metalowej. Wydana w 2012 roku płyta All I Was miała być z założenia jednorazowym wyskokiem – miejscem, gdzie Amerykanin mógłby złożyć hołd swoim metalowym korzeniom i wykorzystać liczne pomysły wciąż z jakichś przyczyn leżące w szufladzie. A jednak już w trakcie nagrywania krążka stało się jasne, że mały eksperyment zaczyna żyć własnym życiem, a jego twórca idzie dalej i dalej, przejmując ostatecznie nawet rolę pełnoetatowego wokalisty. Płyta spotkała się z tak entuzjastycznym przyjęciem, że zdecydowano się na jej szerszą promocję. Wizyta w Berlinie stanowiła jeden z przystanków w ramach europejskiej trasy koncertowej.

LIDO – KREUZBERG

SAMSUNG DIGITAL CAMERA SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Do stolicy Niemiec zajechałam wczesnym rankiem, hołdując zasadzie powolnego wchodzenia w nastrój muzycznego święta. Jako że pogoda była jak na luty naprawdę łaskawa, wraz z towarzyszami podróży dopełniliśmy tradycyjnego obiadu i obchodu miasta, zakończonego wizytą pod klubem przy świetle dziennym i drzemką regeneracyjną. Możecie nas nazwać nudną bandą rockowych emerytów. SAMSUNG DIGITAL CAMERA SAMSUNG DIGITAL CAMERA SAMSUNG DIGITAL CAMERA SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Nie­wiel­ki klub Lido, zakopany głęboko w Kreuzberg – wielokulturowej, słynącej z murali dzielnicy Berlina, był w po­nie­dział­ko­wy wie­czór wypełniony praktycznie po brze­gi. Tuż po godzinie dziewiątej kilkaset osób zro­ma­dzo­nych pod sceną roz­po­czę­ło wspól­ną za­ba­wę od wy­stę­pu sup­por­tu: mało znanej duńskiej grupy MALRUN. Skandynawski ze­spół za­sko­czył bardzo pozytywnie. Piąt­ka panów za­gra­ła ab­so­lut­nie bez kom­plek­sów – do tego stop­nia, że przez moment odczuwałam zakłopotanie z powodu nazywania ich supportem. Swoim metalowym, lekko progresywnym brzmieniem, Malruni kupili sobie publiczność w kilka minut. Kilka miesięcy później mieć dodatkowo przyjemność przeprowadzenia z nimi wywiadu (który możecie przeczytać sobie o TUTAJ ).

TREMONTI

Gwiaz­da wie­czo­ru wkro­czy­ła na scenę krót­ko przed 22:00. Tre­mon­ti od pierw­szej chwi­li za­ata­ko­wał ostry­mi rif­fa­mi i ener­gicz­ną grą, roz­po­czy­na­jąc set ka­wał­kiem Leave It Alone. Na scenie muzyka wspierali: basista Wolfgang Van Halen – syn słynnego Eddiego, gitarzysta i wieloletni przyjaciel Eric Fried­man, oraz absolutny mistrz drugiego planu, perkusista Garrett Whitlock. Mocno ekspresyjny styl gry tego ostatniego budził momentami obawy o jego zdrowie, jednak efekt był znakomity. mark fot. „Tam jest wyjście” fot. Marta Dwornik

Przez zaledwie godzinne show, Tre­mon­ti za­pre­zen­to­wał ca­łość swo­je­go so­lo­we­go ma­te­ria­łu, do­rzu­ca­jąc jako grat­kę dla fanów dwa nie­pu­bli­ko­wa­ne utwo­ry. Przekonująco wy­pa­dły naj­cięż­sze frag­men­ty krąż­ka – Wish You Well czy Waste Your Time, choć część pu­blicz­no­ści gorąco zareagowała na je­dy­ną bal­la­dę wie­czo­ru – New Way Out. Wokalnie Tremontiemu daleko od nienaganności, nie mówiąc o jakichkolwiek porównaniach do swojego kolegi z Alter Bridge, Mylesa Kennedy. Posiada jednak kawał głosu, o ka­pi­tal­nej, cie­płej bar­wie – publiczność zauroczona brzmieniem gitar i podekscytowana koncertem sporo więc była gotowa Amerykaninowi wybaczyć. Wokal był z  resztą słabo słyszalny – ściana gitar skutecznie go zagłuszyła.

Nie­za­leż­nie od tempa czy na­stro­ju gra­nych tego wie­czo­ru utwo­rów, cały kon­cert nosił cha­rak­te­ry­stycz­ny rys kom­pro­mi­su, który to­wa­rzy­szy twór­czo­ści Tre­mon­tie­go od sa­me­go po­cząt­ku jego mu­zycz­nej ka­rie­ry. Prak­tycz­nie każdy utwór, na­zna­czo­ny był roz­dar­ciem po­mię­dzy me­ta­lo­wy­mi ko­rze­nia­mi ar­ty­sty, a jego ta­len­tem do pi­sa­nia pięk­nych i zdecydowanie nie­me­ta­lo­wych linii me­lo­dycz­nych. Kwin­te­sen­cją po­wyż­sze­go, było świet­ne, wy­śpie­wa­ne z wy­dat­ną po­mo­cą pu­blicz­no­ści, Decay.

Jeśli mia­ła­bym o ca­ło­ści show po­wie­dzieć coś ne­ga­tyw­ne­go, to oprócz niezbyt perfekcyjnego wokalu było to na­gło­śnie­nie. Sto­jąc w pierw­szych rzę­dach nie dało się usły­szeć zbyt wiele, a i ogól­nie rzecz bio­rąc, gło­śność ca­łe­go wy­stę­pu prze­ra­sta­ła moż­li­wo­ści ma­łe­go klubu. Ogłu­sza­ją­cy hałas mocno utrud­niał do­kład­ne wy­chwy­ce­nie niu­an­sów so­ló­wek gi­ta­rzy­sty – za­zna­czam jed­nak, że pu­blicz­ność opusz­cza­ją­ca w po­nie­dzia­łek klub Lido, nie spra­wia­ła wra­że­nia za­wie­dzio­nej. Muzyk tra­dy­cyj­nie nie unikał fanów po kon­cer­cie –  mimo re­pu­ta­cji zdo­byw­cy Gram­my i jed­ne­go z naj­lep­szych gi­ta­rzy­stów świa­ta, Tre­mon­ti do dziś sta­ran­nie dba o bez­po­śred­ni kon­takt z słu­cha­cza­mi. Tym bar­dziej można ża­ło­wać, że do Pol­ski nie zde­cy­do­wał się w ogóle przy­je­chać. Wciąż na szczę­ście ist­nie­je szan­sa, że w dru­giej po­ło­wie roku zo­ba­czy­my go na pol­skiej ziemi z for­ma­cją Alter Brid­ge, która po­wra­ca do ak­tyw­no­ści w lecie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s